KuPamięci.pl

Leszek Dobaczewski


* 25.12.1954

 

+ 15.04.2010

Miejsce pochówku: Warszawa, cm. Komunalny Południowy w Antoninowie

,

woj. mazowieckie

 
Licznik odwiedzin strony
21212
Ukochany mąż, ojciec i brat odszedł od nas pokonany okrutną chorobą - pozostanie z nami w naszych sercach i pamięci.

Uroczystości żałobne odbyły się w czwartek 22 kwietnia 2010 o godzinie 12:00 na cmentarzu południowym w Antoninowie
http://www.cmentarzekomunalne.com.pl/cmentarz_polu.html

Zamiast wiązanki kwiatów można było złożyć w czasie uroczystości datek na SOS Wioski Dziecięce
http://www.sos-wd.org/. Zebrano w ten sposób 1815 zł.
 
Zapal znicz   |   Wszystkie znicze
Grażyna Rudzińska -Bogucka
kuzynka
2010-04-21
Był moim bratem ciotecznym.Niestety nie własnym. Czuje się wyróżniona ,że znałam go, że byliśmy rodziną i pozostaje wielki żal ,że tak mało było czasu na wspólne przebywanie. Tego już nie da się nadrobić.To właśnie Leszek pielęgnował kontakty rodzinne za co mu bardzo dziękuję. Pozostająca w żalu Grażka z Mają i Tomkiem, ciocią Isią i kuzynką Marzenką z cała Rodziną.
Bożena i Piotr Malareccy
2010-04-19
Leszku, nie tak miało być! Miałeś przyjść do nas osobiście, mieliśmy być sąsiadami w Coniewie - Zdroju :)... Czekaliśmy na to. Iwonko, Zosiu, Jaśku jesteśmy z Wami, zawsze możecie na nas liczyć. Ściskamy - Bożena i Piotr
Złóż kondolencje   |   Wszystkie kondolencje
Treść przemowienia z pogrzebu..
"Dzień dobry, Dziękuje ze państwo przybyliście w tak licznym gronie. Chciałabym najpierw podziękować mojej mamie i stryjkowi za to ze otoczyli mojego tatę tak wspaniałą opieka, szczególnie podczas jego pobytu w szpitalu. Ujęła mnie wasza troskliwość i widziałam jacy byliście mu oddani. Miał w was niesamowite oparcie i cieszę się ze byliście przy nim w tych trudnych chwilach… Każdy z nas znal tatę na inny sposób i doceniał w nim inne cechy. Chciałabym powiedzieć kilka slow o tym jakim człowiekiem tata był dla mnie i mojej najbliższej rodziny. Tata zawsze mawiał ze „rodzina jest najważniejsza” i ze ważne jest to żebyśmy utrzymywali ze sobą kontakt, mimo ze dzielą nas niekiedy duże odległości. Święta w naszej rodzinie obchodziliśmy czasem w małym gronie, ale zawsze były to dla mnie najwspanialsze chwile. Choinkę ubieraliśmy razem, przy akompaniamencie kolęd i aparatu fotograficznego, bo tata zawsze dokumentował kolejne święta i akt ubierania choinki. Był osobą o wielkim poczuciu humoru, wiec te rodzinne spotkania były zawsze pełne śmiechu i wygłupów… chyba ze ktoś podjął temat rond trzypasmowych i wtedy zaczynała się zażarta dyskusja… W niedziele siadaliśmy razem zawsze do śniadania, co po niektórzy nadal w piżamach i rozmawialiśmy o tym co zdarzyło się w minionym tygodniu, czy tez jakie mamy plany w nadchodzącym. Imponowała mi pasja z jaka tata zawsze opowiadał o swojej pracy. Pamiętam jak wracał do domu i siadał w kuchni czekając na obiad, i opowiadał mamie co dzisiaj zrobił w laboratorium a mama opowiadała mu o elewacjach… Wtedy nie widziałam w tych tematach nic ciekawego, i nadal ciężko mi zrozumieć jak można się pasjonować półprzewodnikami, ale pamiętam ten zapal w jego glosie. Dzięki niemu zrozumiałam jak ważne jest żeby kochać to, co się robi na co dzień i jak ważne jest żeby mieć kogoś bliskiego, z kim można ta swoja radością się podzielić. Tak jak na pewno każdemu będzie mi taty brakować, ale najbardziej tych codziennych drobnostek: tego że dziękował mamie za każdy podany mu obiad całując ją w rękę nawet jeśli to był niedogotowany makaron i podsmażane parówki; tego ze na nas krzyczał bo rozrzucaliśmy buty w przedpokoju; tego że sobie żartował ze odda jedno z nas na eksperymenty medyczne w chwilach finansowego kryzysu (i później się wielce zmartwił że wzięłam sobie to do serca, gdy na drugim roku studiów się takowym poddałam); robienia herbaty, oczywiście w podwójnie wyparzanym kubku, bo tato twierdził że ma gardło z azbestu; czy tez jego umiejętności zagryzania krówek ogórkiem kiszonym. Dla naszej rodziny każdy dzień był świętem, ponieważ byliśmy razem. Tato, pozostawiasz po sobie pustkę nie do wypełnienia. Mimo że teraz płaczemy bo odchodzisz, to jesteśmy szczęśliwi że byłeś z nami… "
Zosia Dobaczewska
Pocztówki
W Czasach, gdy podróżowanie nie było wynikiem własnej li tylko woli prosiłem Leszka by przysyłał mi pocztówki z miejsc dalekich, w których był. I mój wiecznie zajęty szwagier jakoś znajdował czas na wysłanie mi otkrytki i na skreślenie zawsze tego samego zdania: „Macham łapką spod …” albo „Macham łapką z …”. Leszku, moja prośba jest ciągle aktualna. Marek
Marek Kołakowski
Dodaj wspomnienie   |   Wszystkie wspomnienia
Opcje strony:
Witek i Krysia
Witek i Krysia
zapalił(a) dnia 2010-04-18
-
Powiadom znajomych
Imię i nazwisko:
Adres e-mail:
-
Pamiątki
Obrazki pamiątkowe
 
-
SprzataniePomnikow.pl
Kliknij aby obejrzeć ofertę
 
-
Jacek Dobaczewski
16.04.2010